Nie pytali, czy jest bezpiecznie.
Pytali, gdzie są ranni.
I szli.
Do piwnic.
Do punktów opatrunkowych.
Na ulice.
Tam, gdzie trzeba było ratować życie.
Ponad 2 tys. osób tworzyło powstańczą służbę zdrowia.
Lekarze i lekarki.
Pielęgniarki.
Sanitariuszki i sanitariusze.
Personel szpitalny.
Byli wszędzie tam, gdzie potrzebna była pomoc.
W szpitalach.
W placówkach polowych.
W punktach opatrunkowych.
W patrolach sanitarnych podążających za walczącymi oddziałami.
Ich bronią były wiedza, odwaga i własne ręce
Opatrywali rany.
Tamowali krwotoki.
Operowali.
Przyjmowali porody.
Opiekowali się chorymi i ludnością cywilną.
Każdego dnia walczyli o kolejne życia.
A z każdym dniem mieli coraz mniej.
Mniej leków.
Mniej opatrunków.
Mniej czystej wody.
Mniej miejsca i sił.
Mimo bombardowań, ostrzału, głodu i zmęczenia –
nie przestawali.
Szczególne miejsce w tej historii zajmują sanitariuszki
Często bardzo młode.
Nastoletnie dziewczęta z torbą sanitarną i biało-czerwoną opaską docierały do rannych.
Opatrywały.
Ewakuowały.
Wracały po kolejnych.
Nie miały pewności, czy same wrócą.
A jednak szły.
Nie wszystkie wróciły.
Dziś, w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, pamiętamy o wszystkich jego Bohaterach
O tych, którzy walczyli z bronią w ręku.
I o tych, którzy walczyli o ludzkie życie.
O lekarzach.
Pielęgniarkach.
Położnych.
Sanitariuszkach i sanitariuszach.
O ludziach, którzy w samym środku wojennego piekła, pośród cierpienia i śmierci, pozostali po stronie życia.
Pozostali po stronie drugiego człowieka.
